RYSOWANIE
Rysowanie to więcej niż forma utrwalania zachwytów
Był deszczowy, lipcowy weekend. Usiadłam i narysowałam 33 różne borsuki.
Kiedy rysuję borsuka, staram się zobrazować „borsuczość” z dużą różnorodnością jej zakresów, przemnożoną przez opowieści i doświadczenia. Nieprzerwanie dążę do uchwycenia tego, czym ona jest, ale nigdy nie zobrazuję jej w pełni. Całe szczęście.
Przyroda jest bowiem zbyt złożona, zmienna i stała jednocześnie, by dało się ją zatrzymać w jednym rysunku. W związku z tym moja potrzeba przeżywania jej poprzez twórczość jest nieustanna. Rysując zwierzęta, wracam do tego, co czułam, kiedy miałam świadomość ich bliskiej obecności.

W przypadku niedźwiedzi, przyznaję, jest to głównie strach, ale i ekscytacja. Ale to nie tylko to. Jest też szersza perspektywa.
Dzięki rysowaniu niedźwiedzia i przeżywaniu tego, czym jest „niedźwiedziość” - otwieram się na więcej niż tylko moje postrzeganie tego spotkania i własne emocje. Mogę patrzeć nie tylko swoimi oczami. Świat natury przestaje być określany tylko przez relację ze mną.
Zyskuje czujną podmiotowość — związaną ze mną, z nami, ale niezależną i osobną. Ego na chwilę gubi się w przyrodzie. Z rysowania przychodzi spokój, bo dobrze jest poczuć się maleńką częścią wielkiego świata natury. Nawet jeśli nie widzimy w lesie żadnych zwierząt, one widzą nas i siebie nawzajem.

Tak jest z wilkami. Nasze relacje z nimi doskonale pokazują fenomen osobności przystających do siebie światów. Przy ogromnej obu gatunków ruchliwości i terytorializmie.
Podobnie ptaki wędrowne — gęsi i jaskółki wyznaczają pory roku o wiele skuteczniej niż kalendarz. Kiedy jaskółki zaczynają naprawiać gniazda w oborze — naprawdę jest już wiosna. Kiedy nocą słychać gęsi nadlatujące z północy — jesień.
Rytm natury ilustrowany portretami borsuków, kruków i łosi przywraca naturalne tempo. Portrety zwierząt stawiają we właściwej perspektywie ludzkie sprawy. Wszystko obok żyje równolegle, niezależnie i uparcie po swojemu.
Drzewa umierają i rosną, wilcza rodzina krąży wokół domu jak Księżyc, ptaki co jesień wyruszają w podróż z młodymi i zawsze wracają na wiosnę. Po jakimś czasie, za rok, za dwa, za dziesięć, mam nadzieję nauczyć się tego rytmu na tyle, żeby już go nigdy nie zgubić.
